|
| powrót |
Rzeczpospolita
"Dość przemocy"
(styczeń 1998)

"To nie był film", najnowszy przebój grupy Myslovitz, opowiadający o wpływie filmów zawierających sceny przemocy na morderstwa wśród młodocianych - po protestach słuchaczy zniknął z anteny wielu stacji radiowych w kraju. Po emisji w "Teleexpressie" wywołał nerwowe reakcje szefa TAI Jacka Snopkiewicza, a nawet zainteresowanie prezesa Ryszarda Miazka. Zdjęcia utworu z anteny w trakcie audycji zażądał wiceprezes Radia dla Ciebie Wojciech Jurzyk. Nie gra go także Radio Zet.
Intencje. Tekst najnowszej piosenki "To nie był film", która towarzyszy premierze obrazu "Młode wilki 1/2", jest chaotycznym zapisem opowieści nastoletniego mordercy. Opowiada on, jak kolega namówił go do zabójstwa. Chłopcy - zafascynowani filmami o przemocy - zdecydowali się zabić, głównie dlatego, by przeżyć sytuację widzianą na ekranie kina i telewizora. Dopiero po fakcie główny bohater zdaje sobie sprawę z okrucieństwa popełnionego czynu. Przemek Myszor, autor tekstu piosenki, mówi, iż piosenka powstała na początku 1997 roku pod wpływem lektury artykułu o chłopcach, którzy założyli się, który z nich pierwszy zamorduje człowieka. Jej muzyka nie jest agresywna, kontrastuje ze słowami spokojem i bałalajkowatym brzmieniem gitar.
"W tekście padają tytuły bardzo brutalnych i pełnych przemocy tak zwanych kultowych filmów, jak "Siedem", "Hellraiser", "Koszmar z ulicy Wiązów" czy "Pulp Fiction"" - zwraca uwagę Myszor. "Chcemy, by piosenka przerażała, zmuszała do refleksji, a nie służyła tańcom, zabawie i rozrywce. Chcielibyśmy, aby ludzie zaczęli dostrzegać różnice pomiędzy filmem a rzeczywistością, by schematów filmowych nie stosowali w życiu. Bo jeśli w życiu robimy coś złego, to dzieje się to naprawdę. Życie to nie film. A przecież często akcja filmowa miesza się młodym ludziom z rzeczywistością".
Nerwowe reakcje w TVP. Kontrowersje wokół piosenki zaczęły narastać po tym, jak została ona wyemitowana w zeszłym tygodniu w czwartkowym wydaniu "Teleexpressu". W teledysku widzowie mogą zobaczyć sceny wizji lokalnej dokonywanej po morderstwie. Pokazywany jest obrys denata i plamy krwi w miejscu, gdzie znajdowała się jego głowa. Sam akt morderstwa przedstawiony jest pośrednio - na ścianie widzimy cień człowieka zamachującego się siekierą.
"Nie jestem upoważniony do udzielania informacji bez zgody moich szefów" - powiedział "Rzeczpospolitej" Hieronim Wrona, prezenter muzyczny "Teleexpressu".
Natomiast Jerzy Samon, szef "Teleexpressu", powiedział: "Po emisji fragmentów wideoklipu rozdzwoniły się telefony widzów, zwłaszcza starszego pokolenia, protestujących przeciwko emisji piosenki. Osobiście uważam, że skłania ona do refleksji nad morderstwami wśród młodocianych, a inne interpretacje należy uznać za nieporozumienie. Ale protesty telewidzów są, jakie są".
Jak się dowiedzieliśmy, bezpośrednio po emisji teledysku miały one spowodować nerwowe reakcje Jacka Snopkiewicza, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej - który interweniował w tej sprawie i zakazał prezentowania piosenki. Wywołały także zainteresowanie prezesa TVP Ryszarda Miazka. Obaj odmówili komentarza.
"Nadawałem właśnie "To nie był film" Myslovitz, była godzina 16.45, gdy do realizatora audycji zadzwonił wiceprezes Radia dla Ciebie Wojciech Jurzyk z poleceniem przerwania piosenki w trakcie emisji" - mówi Paweł Jóźwicki, prezenter Radia dla Ciebie. "Odpowiedziałem, że nie mogę przerwać nadawania utworu i mimo drugiego ponaglającego telefonu wiceprezesa kontynuowałem prezentacje piosenki. Zakończyłem ją komentarzem. Powiedziałem, że nareszcie powstała piosenka, która zmusza nas do refleksji nad wpływem filmów przemocy, zwłaszcza na małe dzieci".
"Uważam, że obowiązkiem radiofonii publicznej jest promowanie pozytywnych postaw, nie zaś tych negatywnych. To nie ma żadnego związku z cenzurą" - mówi wiceprezes Wojciech Jurzyk. "Chodzi o to, by utwór nie wywołał reakcji wbrew intencji autorów piosenki. Radio jest przecież medium towarzyszącym. Musimy być przygotowani na sytuacje, gdy słuchacz odbiera słowa piosenki wyrwane z kontekstu. Także na to, że słuchają nas ludzie nie przygotowani do analizy tekstu. Przecież padają w nim ostre sformułowania, jak "zabić". Może te piosenkę należy nadawać w audycji o przemocy, a nie w programie z ckliwymi balladami".
"Dostałem zakaz emisji piosenki zespołu Myslovitz, jednego z najlepszych w Polsce, który nie śpiewa banalnych tekstów o niebieskim niebie i pięknych dziewczętach, lecz podejmuje ważne problemy polskiej rzeczywistości" - komentuje Paweł Jóźwicki. "Jako dziennikarz radiofonii publicznej nie wyobrażam sobie, bym miał unikać takich problemów, a tym bardziej przerywać utwory w trakcie emisji. Jak rozumieć zakaz emisji "To nie był film", gdy utwór znajduje się na liście przebojów Radia dla Ciebie? Tym bardziej że ma on akceptację szefa redakcji muzycznej Witolda Pogranicznego".
"Nie zgadzam się z takim sposobem myślenia, że jeśli nie mówi się o problemie, to go nie ma" - mówi Andrzej Paweł Wojciechowski, dziennikarz Radia dla Ciebie. "Jeśli jest "moda na przemoc", pomijanie jej nie załatwia sprawy. Dlatego słuchaczce, która protestowała przeciwko piosence, wytłumaczyłem, że nie słuchała uważnie tekstu. Najbardziej dziwią mnie jednak nerwowe reakcje decydentów. Pracuje w radiu od 20 lat, ale w najgłębszej komunie nie zdarzyło mi się, żeby któryś z szefów zadzwonił w trakcie audycji i kazał przerwać piosenkę. Takie przypadki prowadzą do wytworzenia samocenzury".
Naciski i akceptacja. Piosenka "To nie był film" została zdjęta z anteny Katolickiego Radia Płock, o którym szef redakcji muzycznej Michał Kublik wypowiada się jako o alternatywie dla Radia Maryja. "Piosenka była grana dziewięć razy, zrezygnowaliśmy z niej po telefonach słuchaczy" - mówi Michał Kublik. "Doskonale rozumiem intencje autorów tekstu, ale nie chcemy wchodzić w konflikt ze słuchaczami".
Podobną motywację przedstawia Piotr Baron, szef redakcji muzycznej regionalnej stacji Radio Flash Katowice: "Nie mamy nic przeciwko Myslovitz, to jeden z najlepszych zespołów w kraju" - mówi Piotr Baron. "Nie mogliśmy jednak lekceważyć protestów słuchaczy, zwłaszcza że premiera piosenki zbiegła się z bulwersującym mieszkańców Śląska brutalnym zabójstwem dokonanym w naszym regionie".
Jacek Cieślak
| powrót | |