Ostatnia modyfikacja tej strony: 5 czerwca 2002    |    Dzisiaj jest:  

powrót |

 Tylko Rock
 "Kontrasty"
 (luty 1995)

  Riviera, Warszawa, 11 grudnia 1994. XX Mokotowska Jesień Muzyczna - koncert finałowy T.Love, Chocolate Spoon, Myslovitz, Atmosphere, Daimonion, Happy Pills.

  Miałem mieszane uczucia wychodząc z sali Riviery. Z jednej strony byłem zaskoczony. Zaskoczony in plus poziomem zespołów konkursowych.


  Po pierwsze Daimonion (III nagroda).

  Po pięciu minutach nie byłem pewien, czy aby nie jestem na koncercie Fields Of The Nephilim, ewentualnie The Mission czy Love Like Blood. Piotrkowianie nie starają się ukryć źródeł inspiracji. l nie oznacza to bynajmniej, że Daimonion to kolejna nędzna kopia zachodniego oryginału. Przeciwnie. Daimonion to sprawni instrumentaliści i obdarzany silnym, "gotyckim" głosem wokalista, to profesjonalizm wykonawczy... O tej grupie nie mogę napisać inaczej jak w superlatywach. Dla mnie osobiście Daimonion to czarny koń nadchodzącego roku.


  Po drugie Myslovitz (I nagroda).

  Kolejny bardzo ciekawy debiut nawiązujący, tym razem, do nowego rocka gitarowego, psychodelicznego. Słychać tu Suede, The Pixies, Radiohead, czasami Smashing Pumpkins, My Bloody Valentine... Dobre wrażenie psują nieco niewyszukane teksty. Choć warte zauważenia jest, iż członkowie grupy nie poszli na łatwiznę śpiewania w języku Shakespeare'a.


  Po trzecie Atmosphere (II nagroda).

  Marillionowaty, a dokładnie lavenderowaty gitarzysta, "miękka" sekcja, łagodne, rozlewające się partie wokalne. Interesujący pop rock na dobrym poziomie, sytuujący się gdzieś pomiędzy Frankie Goes To Hollywood a Simply Red. Z pewnością także godny uwagi.


  Nagrodę czwartą (honorową) otrzymał zespół Happy Pills.

  O ile poziomem artystycznym laureaci MJM zdecydowanie przewyższali wiele podobnych tegorocznych festiwali, z Jarocinem włącznie, to organizacyjnie Mokotowską Jesień Muzyczną zaliczyć należy do najgorszych. Dłużące się w nieskończoność przerwy między kolejnymi występami, niedoinformowanie (na ścianie Remontu do końca imprezy wisiało wielkie ogłoszenie, zapowiadające jako gwiazdy finału Oddział Zamknięty), nie najlepsza promocja...

  Nie zachwyciły gwiazdy na festiwalu obecne. Szczególnie zaś odnosi się to do Chocolate Spoon. Pięćdziesiąt minut monotonnego "stepowego" rocka, opartego na brzmieniu podłączonej do prądu gitary akustycznej nie wzbudziło większych emocji u słuchaczy. Aha. Jeszcze jedno. Polecam słuchanie przeboju Chocolate Spoon "Hey Ho Rock'n'Roll" zaraz po "I Was Wrong" Sisters Of Mercy.

Maciej Wesołowski

powrót |

© 2000-2004 Michał Przybycień
© 2004-2010 MoT