|
| powrót |
Rzeczpospolita
"Portret artysty w sieci"
(grudzień 2004)

Tylko grupa o pozycji Myslovitz mogła w dużej firmie wydać taki album, jak złożone z improwizacji "Skalary mieczyki neonki". DVD "Życie to surfing" zawiera teledyski, dokument o zagranicznych podróżach i występ w Bernie.
Myslovitz to najciekawsza polska grupa gitarowa, która debiutowała w latach 90. Niedawno skończyła tourn?e z The Corrs. Zagrała dla 200-tysięcznej widowni w najważniejszych salach Europy. DVD pokazuje, jak muzycy spędzają czas podczas zagranicznych tras, jak grają anglojęzyczne wersje piosenek, co działo się na planie teledysku Janusza Kamińskiego "Sound Of Solitude". Kompakt przynosi nieznane fragmenty sesji płytowej "Korova Milky Bar", podczas której zespół zarejestrował wiele godzin improwizacji. Wieści o ich wydaniu przyjmowano z niedowierzaniem, bo dziś show-biznes wymaga, by piosenka była przebojowa, trwała trzy minuty, a płyta sprzedała się co najmniej w 10 tysiącach egzemplarzy. Myslovitz, jak przystało na Ślązaków, postawili na swoim i dostaliśmy album podobny do nagrywanych pod koniec lat 60., których tradycję odnowiło ostatnio brytyjskie Radiohead.
Tylko do czterech z czternastu kompozycji zaśpiewał Artur Rojek. Napisane przez zespół teksty tworzą opowieść, można ją czytać jak sekretny dziennik alternatywnej grupy, która stała się gwiazdą. Kluczem jest tytułowa instrumentalna trylogia. Słuchacza przyzwyczajonego do medialnego szumu, paplaniny i robienia trzech rzeczy naraz, wytrąca z równowagi. Kto opanuje pierwszą irytację, ma szansę się wyciszyć i popłynąć na jednej fali ze skalarami, mieczykami, neonkami. Barwne improwizacje działają na wyobraźnię jak przynęta, ale podobnie jak narkotyczne wizje z "Życie to surfing" - są zaprawione trucizną beznadziei. Piosenka rodzi się z improwizacji gitar i rozedrganego elektrycznego pianina, trochę w stylu "The End" The Doors. Nabiera rozpędu wraz z perkusją. To kolejny idealnie zestrojony z muzyką somnambuliczny tekst grupy, oszczędnie napisany, śpiewany szeptem przez Rojka - rzecz o niemocy, poddawaniu się życiu, które jest jak fala. Kontynuuje tematykę "Korova Milky Bar". Dynamicznemu, niemal dziesięciominutowemu "W sieci" ton nadaje mocny riff. Piosenka o fałszywym poczuciu bliskości gwiazd, które stwarzają masom kolorowe magazyny, Internet, przypomina klimat "Ummagummy" Pink Floyd. "Czerwony notes błękitny prochowiec" jest najbardziej psychodeliczną kompozycją albumu. Wyznanie o dezintegracji osobowości i ucieczce od samego siebie, rozpływa się w delirycznych partiach pianina i sekwensera. Kameralny erotyk "Marie Minn Restaurant" jest jak wyjście zza rockowej dekoracji i zrzucenie maski. Oto moje łzy, mówi Rojek w imieniu Myslovitz, miewam także trudne chwile. Dzięki delikatnej muzyce utwór jest wolny od histerii i to być może najważniejsza wartość, jaką udało się polskim muzykom dodać do bogatej anglosaskiej tradycji muzyki psychodelicznej.
Jacek Cieślak
| powrót | |